Головна сторінка/Home Page
Біографія/Biography
Творчість/Creativity
Критика/Criticism
Новини/News
Фотогалерея/Photogallery
Інтерв'ю/Interview
Контакт/Contact
Сполучення/Link
 
 
 
Makhno’s poetry transcends the quotidian minutiae of life and by select images/symbols (wandering, fish, river, water, hills, etc) invokes man’s to effect the world around one hand his ever inquisitive mind, and, on the other, his inability to effect the world around him. If indeed one can speak about the “dianoa”, the philosophical idea in lyrical poetry, then   Makhno’s poetry is an example of it.

John Fizer

Almost every poet has his favored element, element through which he expresses his poetic nature, his understanding of the world. For Vasyl Makhno water seems to play such a role. Water symbolizes terrestrial and natural life, it symbolizes the irreversible flow along the path, it expresses the vital potential of the psyche. In his diptych the poet says that they ask him “what poetry is for” he is silent, he does not say. But his poetry says all this and more.

Anna Frajlich

Vasyl Makhno’s latest collection of poetry, 38 Poems about New York and Other Things (2004),marks a dramatic shift in space for the poet to the urban landscapes of Brooklyn and Manhattan. America serves as the vessel that gives the poet shelter following his journey across the Atlantic. The younger Makhno from the time he lived in Ukraine shares strong similarities with the New York Makhno of today, particularly in terms of the complex metaphorical imagery and dense verbal texture of his poetry, as well as the nearly anarchic utilization of grammar in his works, with virtually no punctuation. No commas, no periods, no question marks, no exclamation marks – just an occasional capital letter. His deliberately elliptical approach to poetry suggests the absence of conscious beginnings and endings in his poems, which have just middles or stopping points in life’s journey. The middle is where the poet gravitates – a place in resident exile between two worlds, somewhere between his homeland and New York, somewhere between two languages and cultures. Makhno makes use of only one punctuation mark in his poems: the pausing dash that serves to divide words, notions, and phrases – and serves to link them as well. Oftentimes the dashes manage to do both simultaneously, creating a syntax that is highly flexible, that can modulate meaning back and forth between words in a given line. His poems comprise fragments of thought, fragments of experience, fragments of time captured by a brooding wanderer groping to discover his new habitat. Readers will discern verbal pictures of cityscapes in these thirty-eight poems. And pictures they are, for a visual orientation is one of the hallmarks of Makhno’s approach to his craft. To truly understand him, you must see the scene he sees or the dream he dreams through the eyes of his persona. Pure sound is relegated to secondary status in his poetics. In this collection he, like Lorca, is a poet in New York. For a Ukrainian reader the places have exotic names like Bryant Park, Astor Place, McSorley’s, the La MaMa Theater and Starbucks. These comprise the realia that Makhno observes in his new space and time. His poetry also captures a poet’s personal vision of the multicultural cornucopia that is the essence of New York, from his depictions of the Hassidic presence in Brooklyn to his poetic jazz variations on African-American life. Makhno has great empathy for both groups since, just like the poet, they are exilic wanderers. The poet, too, seeks traces of his homeland in exile. He begins the collection with the intentionally clichéd lines “a ukrainian poet must write rhymed poems”. He doesn’t, of course. Neither did many of his predecessors in exile from the Ukrainian New York Group of poets, to whom he dedicates a poem in the collection. Neither did the New York School of American poets whom he references in his poems and in his afterword. Makhno’s highly philosophical poetry in the collection is rife with a poet’s solitary wanderings through the city, the way a fox – an image he often uses in the collection – forages for nourishment in winter.

Michael Naydan

Bogata w reminiscencje, kulturowa i emocjonalna zarazem, neoklaszcyna i awangardowa, prywatna i nechętna banaliymowi wspołczesności, ironiczna i zarazem moralistyczna poezja Wasyla Machny jest interesującym dowodem przewartościowań dokonujących się we wspołczesnej literaturze ukraińskiej.

Bogusław Bakuła

W poezji Machny wędrowcy uparcie odchodzą w przeszłość, dając do zrozumienia, że jest ona doskonałą kryjówką przed tym, co jeszcze może się z nimi zdarzyć. Czas przeszły nie kłuje tak w oczy jak teraźniejsze „koła papierosowego dymu” z wiersza W barze piwnym Grosser. Przeszłość jest być może światem dużo pojemniejszym i bogatszym, zawsze otwartym na reminiscencje, ale jednak zakonserwowanym w formalinie minionego czasu. Skąd w takim razie bierze się teraźniejszość? Można powiedzieć, że jest wyrwanym przyszłości kawałkiem życia, które jeszcze nie stało się przeszłością. Machno na pewno zdaje sobie z tego sprawę, pisząc o „cieniu złotej kobiety” i o „rzece rozmowy, która się pieni i przelewa przez brzeg okrągłego kufla”, jak i z tego, że dla poety jedyną kryjówką dla świata wartego ocalenia jest wiersz. Ocaleniem dla wiersza zaś jest wyobraźnia. To ona otwiera przed czytelnikiem historię mrówek, którym wydaje się, że zobaczyły cukrowe wzgórza. W rzeczywistości okazała się nimi literatura, książka otwarta na którejś ze stron. Czy mogły się aż tak pomylić? A może poeta ufając swojej wyobraźni zaufał też maleńkiej jak ziarenko cukru wyobraźni mrówek. Wiersz Kronika wędrówek mrówek-bibliofilów staje się w ten sposób alegorią literatury. Iluzja cukru pokazuje, jak poezji blisko do życia, a rozpłaszczenie mrówek przy zamykaniu książki – jak nierozerwalnie związana jest ze śmiercią. Wyobraźnia zaś jest kluczem do światów, z których czytelnik najczęściej nie zdaje sobie sprawy. Ich odszyfrowywanie idzie Machnie całkiem nieźle, zresztą do wyobraźni przyznaje się bez bicia, mówiąc na początku jednego z wierszy: „wyobraźnia orzekła: teatr to akwarium z rybami”. Potem już tylko udowadnia, że po wejściu do któregokolwiek z na poły wymyślonych ogrodów właściwie się już z niego nie wychodzi. Pułapka? Poezja nie pozwala zostawiać się w spokoju (to warunek jej istnienia), choć jednocześnie wiersz zawsze daje coś, co go łudząco przypomina. I starcza tego na długo.

Kszysztof Gryko. ALEG(L)ORIA WĘDRÓWKI

Staram się czytać Machno nie myśląc o tym, że to Ukrainiec. Tak jak czytając Wata, Wirpszę, Karpowicza potrafię zapomnieć, że to Polacy. Tak jak przy lekturze Celana czy Kafki nie mają dla mnie większego znaczenia ich Czerniowce czy Praga i to że w ósmym dniu życia zostali przyjęci do Przymierza Abrahama, że nie ominęła ich Bar micwa, ale ich naturalnym językiem był niemiecki matek nieniemieckich. A już zupełnie takie odniesienia nie zaprzątają mojej uwagi przy lekturze Francuzów czy Amerykanów. Ukraińcy jednak każą się czytać poprzez swoją ukraińskość, Machno również, choć muszę to od razu przyznać, ustawia w przestrzeni między sobą a czytelnikiem także szereg innych szkiełek, znacznie ciekawszych.
Wasyl Machno od pięciu lat mieszka w mieście, które podobno odmienia większość przybyszów. Pojawił się w Nowym Jorku jako poeta z rodzaju przeklętych, teraz to jednak poeta z własną, interesującą dykcją obywający się bez zbędnych egzaltacji, choć wciąż pełen emocji i żaru.
Z chęcią pominę zatem szereg mniej lub bardziej rozbudowanych wątków obecnych w tej książce: ukraiński, imigracyjny (ze świetnym i niemal socjologicznym wierszem Weekend amerykańskiej rodziny), alkoholowy, relacji z innymi poetami. Tym bardziej pominę miły wątek polski. To jest interesująca, ale jednak tylko zewnętrzna warstwa jego wierszy. Głębiej dzieją się znacznie bardziej ekscytujące rzeczy.
Machno używa specyficznego języka. Znakomita większość jego wypowiedzeń (zdań i drobniejszych cząstek często budowanych na zasadzie telegraficznego skrótu) mogłaby być rzeczywiście powiedziana, nawet użyta w błahej rozmowie. Jednak ich zestawienie daje zwykle gęsty, wielowarstwowy wiersz powodujący wrażenie przekroczenia rzeczywistości językowej, niejako powołania świata realnego w trakcie lekturowej akcji będącej wypadkową recepcji poprzez zmysły, kojarzenia obrazu z precyzją autorskich sądów. Właśnie to wrażenie kazało mi przeczytać kilka jego wierszy bardzo dokładnie i zignorować wątki, o których wspomniałem przed chwilą, a nawet zrezygnować z podparcia tego tekstu tak intrygującymi frazami, jak narkotyczne uzależnienie od zapisywania słów, których Machno sporo rozrzucił po tej książce.

Jacek Bierut
O 5 wierszach i nie tylko

Махно,  добар познавалац модерне светске лирике, чиjа достигнућа и искуства аутентично преноси и трансформише у сопствено певање и мишљење,  jе песник современог сензибилитета и раскошног jезичког израза.

Милутин Ћуричковиђ,  Неделни додатак “Борба”(Белград)

 

Читачі поезії Василя Махна одностайні у погляді, що поет відкрито, чи навіть уперто, запрошує в свою творчість традиції українського та світового модернізму. Подають прізвища передовсім Антонича, потім неокласиків, Маланюка та інших, а дехто й самого Махна називає клясиком. З усім цим не можна не погодитись. Але слід додати, що Махно систематично деформує ( або кажучи лагідніше перетворює) ці традиції досвідом своєрідного власного постмодернізму, вступаючи з наведеними чужими місцями чи іменами в активний діалог, оточуючи їх несподіваними контестами і взагалі заставляючи їх служити характерові виразного власного почерку. Література яка вже давно стала об’єктом текстів, і згірдливе слово “літературщина” нині звучить хіба що серед епігонів соцреалізму. Але ось що в Махна найцікавіше: саме література допомагає – ні, дозволяє – безпосередньо сприймати власний хронотоп: дивитися на рідні галицькі горби одночасно очима Антонича і власними очима, на нововідкритий Нью-Йорк очима Гарсії Лорки чи Джона Ешбері і одночасно очима власними. Махнове життя в літературі це не Поль Валері – йому література не закриває, а відкриває спонтанний довколишній світ.

Богдан Рубчак

 


   

на початок...

© Всi права застережено. Використовувати тексти та зображення дозволяється тiльки iз посиланням на сайт: http://vasylmakhno.us
 

Design by: Serge P.Philonenko, 2006
http://philonenko.dp.ua