Головна сторінка/Home Page
Біографія/Biography
Творчість/Creativity
Критика/Criticism
Новини/News
Фотогалерея/Photogallery
Інтерв'ю/Interview
Контакт/Contact
Сполучення/Link
 
 
 
“Moge wrocic do siebie”
Wasyl Machno
Wasyl Machno
Fot. Bartlomiej Sowa / AG

Agnieszka Kolodynska 14-04-2006 , ostatnia aktualizacja 14-04-2006 16:12

Wasyl Machno, ukrainski poeta z Nowego Jorku byl gosciem 11. Festiwalu Literackiego Port Wroclaw 2006. Publicznosci przedstawil utwory z tomu "34 wiersze o Nowym Jorku i nie tylko"

Agnieszka Kolodynska: Od pieciu lat mieszka Pan w Nowym Jorku. Nie emigrowal Pan "za chlebem", ale wylosowal zielona karte. To zdaje sie tesciowa wyslala Pana zgloszenie. Czuje sie Pan emigrantem?

Wasyl Machno*: Nie. Dla mnie emigrantem jest ten, kto nie moze wrocic do siebie. A ja moge. Pod tym wzgledem odpowiada mi ta emigracja. Nowy Jork daje mi jako tworcy olbrzymie mozliwosci. W tym miescie zmienilem poglady na zycie i na poezje. Pozbylem sie ukrainskich stereotypow, zmienilem poglady estetyczne...

Rozprawia sie Pan z mitem ukrainskiego poety - przekletego alkoholika bez grosza przy duszy w wierszu otwierajacym tom "34 wiersze o Nowym Jorku i nie tylko". To pewnego rodzaju manifest?

Ten wiersz zlozony jest z dwoch czesci. Pierwsza to jakby narracja o artystycznym zyciu Ukrainy, a druga jest proba ogarniecia kulturalnej przestrzeni Zachodu, ironiczna proba. Patrze jako czlowiek bedacy na pograniczu Zachodu i Wschodu. Mam takie odczucie, ze ten Zachod wcale nie jest moj, ale powoli zaczynam nim zyc.

To dlatego nie wyzbywa sie Pan Ukrainy, siegajac do historii rodzinnych, wspomnien? Jak chocby w wierszu "Zeby postawic kropke nad i w kwestii nazwiska"? Tez mialam Pana zapytac o pokrewienstwo z Nestorem Machno, anarchista, rewolucjonista, ale nie zapytam...

[Smiech] No tak, przeczytala Pani wiersz [smiech]. Wiecznie mnie o to dziennikarze pytaja. Nie jestem krewnym [smiech].

Te moje ukrainskie motywy coraz bardziej sie oddalaja. Oczywiscie nie doslownie, bo pisze po ukrainsku. Zywy jest natomiast we mnie konflikt miedzy Wschodem i Zachodem w tym metafizycznym sensie. To jest konflikt czlowieka, ktory odszedl od swojego kraju, ale nie do konca przyjal kraj, w ktorym mieszka.

Jak widzi Ameryke ukrainski poeta? W wierszu "Astor Place" z duzym dystansem mowi Pan o fascynacjach Amerykanow rewolucja i jej ikonami, o ich wierze w mozliwosc ratowania swiata. Europa jest mniej naiwna?

Oni rzeczywiscie chca ratowac swiat [smiech]. Europejskie stereotypy o Ameryce sa mocno zakorzenione w naszej swiadomosci, a ja po paru latach mieszkania w Nowym Jorku przekonalem sie, jak Ameryka potrafi byc rozna. To bardzo dziwny i roznorodny kraj. Wiele rzeczy, ktore tam widze, mnie porusza. Natomiast w tym tomie znajduja sie wiersze z poczatku mojego pobytu. Wtedy nie mialem zaufania do tego, co widze. Gdzies tam podswiadomie zdawalem sobie sprawe, jak bogate jest zycie kulturalne Ameryki, ale przez pierwsze lata bylo dla mnie niedostepne, przeszkadzal brak znajomosci jezyka, znajomych. Teraz to sie zmienilo. Widze tez, ze Amerykanie nie sa w ogole naiwni, a europejskie stereotypowe spojrzenie z gory na ich kulture nie ma racji bytu. W dobie globalizacji to Ameryka wyznacza trendy. Napisalem kiedys w swoim eseju "Park kultury i wypoczynku im. Gertrudy Stein", ze swiat, czy chce czy nie, plynie nurtem, ktoremu przewodzi mloda energia Ameryki.

Stad bierze sie Pana fascynacja Stanami Zjednoczonymi? Powiedzial Pan, ze przezyl tam ponowne narodziny.

Tak bylo. Byl mi potrzebny kulturowy szok. To mnie otrzezwilo i dalo nowa perspektywe i w zyciu, i w pisaniu.

Zyje Pan w innym swiecie niz przecietni zarobkowi emigranci z Europy Wschodniej. Ma Pan z nimi jakis kontakt?

Alez oczywiscie. Pisze o nich dramat. Bedzie sie nazywac „Coney Island”. To ostatnia stacja metra przed oceanem. Gdy przyjezdzaja na nia pociagi, konduktor mowi last stop. Dla nielegalnych emigrantow Ameryka jest takim last stop. To bedzie tragikomiczny dramat o alkoholikach, Ukraincach. Para glownych bohaterow spotka sie wlasnie na Coney Island - on umierajacy, ona przyjechala do Stanow dlugo po nim i nie mogla go wczesniej znalezc... Rozmawiaja o corce. Ona juz ulozyla sobie zycie z kims innym, on nie ma pretensji... Chce zderzyc i sparodiowac jezyki, jakimi posluguja sie dwie fale ukrainskiej emigracji. Ma byc komicznie.

Spotyka Pan polskich emigrantow?

Znam kilku. Tworza mala, swietnie zorganizowana komune na New Utrecht. To oni stali sie pierwowzorem bohaterow mojego dramatu. To zupelnie opuszczeni, samotni, zniszczeni ludzie. Nie mowie, ze Ukraincy sa lepsi. Nie. Ale akurat takich nie spotkalem.

W ukrainskiej literaturze wspolczesnej powstaje malo wspolczesnych sztuk teatralnych. W Ameryce, jak tylko zaczela sie wojna w Iraku, natychmiast napisano i wystawiono kilka sztuk na ten temat. U nas dramat nie odzwierciedla wspolczesnosci. Tylko klasyke wystawiaja.

W Pana wierszach pojawia sie wiele polskich motywow i nazwisk, jak aktorki Elzbiety Czyzewskiej, poetow Herberta, Zadury. Lubi Pan polska poezje?

Odnalazlem w niej to, co bylo kiedys kojarzone z zachodnia Europa. Zwlaszcza u Herberta, ktorego tlumaczylem na ukrainski. Polska poezja byla kiedys dla mnie oknem na swiat. Teraz widze, ze proces globalizacji nie dotyka tylko gospodarki, ale tez poezji. To, co dzis widac we wspolczesnej poezji polskiej, odnajdziemy tez w poezji ukrainskiej, slowenskiej i innych. Globalizacja narzuca nam jakis proces standaryzacji. Znajdziemy wiersze na ten sam temat w roznych jezykach.

No tak. W Porcie uslyszelismy wiersze z motywem ptasiej grypy autorstwa Bohdana Zadury i Bialorusina Andreja Chadanowicza...

Tak [smiech]. Rzeczywiscie, ptasia grypa powtarzala sie. To zjawisko prowadzi do unifikacji, do uniwersalizmu, ale traci sie to, co w literaturze narodowe. Czasy romantyzmu, komunizmu minely. Teraz dla poety wazne jest, by mial swoj poglad, by jego poezja byla ciekawa nie tylko w jego kraju, ale tez w innych.


Amerykanie przychodza na Pana spotkania autorskie, czy raczej Ukraincy spragnieni kontaktu z rodzinna mowa?

I tacy, i tacy sie zdarzaja. Prowadze spotkania w Cornelia Street Cafe. Amerykanie, ktorzy tam zagladaja, chca uslyszec cos nowego. Ukraina jest dla nich egzotyka. Po Pomaranczowej Rewolucji zainteresowanie moim krajem zwiekszylo sie w tzw. kregach kulturalnych. Wystepuje tez w Galerii Nowego Dziennika przed polskimi sluchaczami w ramach miedzykulturowego czytania poezji. Zapraszani sa tam poeci z Rosji, Rumunii, Ukrainy. To taki lobbing [smiech] na rzecz centralno-wschodniej Europy w przestrzeni kulturalnej Nowego Jorku.

Z Polski jedzie Pan na Ukraine. To Pana pierwsza wizyta w kraju po Pomaranczowej Rewolucji. Czego Pan sie spodziewa?

Nie oczekuje, ze zobacze jakies wielkie zmiany. Za malo czasu minelo od Pomaranczowej Rewolucji. Nie sadze tez, ze te polityczne elity, grajace teraz na ukrainskiej scenie, sa tymi, ktore zdaja sobie jasno sprawe, jaka ma byc Ukraina i gdzie. Cieszy mnie, ze Europa i Ameryka akceptuja Ukraine. W Ameryce skasowano nawet poprawke do konstytucji, ktora zabraniala nam handlu ze Stanami. Demokratyzacja mojego kraju tez dodaje mi optymizmu, ale nie zapominajmy, ze ma on zupelnie inne problemy niz pozostale kraje postkomunistyczne. Jestesmy podzieleni jezykowo i ideologicznie. Geopolityczna sytuacja, w ktorej znalezlismy sie, to sytuacja wyboru. Ale tego wyboru musza dokonac wszyscy, bo jak nie bedzie jasnej swiadomosci u politykow, intelektualistow, ludzi biznesu, jaka ma byc ta Ukraina we wspolczesnym swiecie, to nie bedzie sukcesu.

Wasyl Machno

Autor tomow wierszy "Schizma", "Samotnosc Cezara", "Ksiega pagorkow i godzin", "Lutowe elegie", "Pletwa ryby", "38 wierszy o nowym Jorku i nie tylko", ksiazki "Artystyczny swiat Bohdana Ihora Antonycza" i antologii "Poeci lat dziewiecdziesiatych: Antologia nowej poezji ukrainskiej". Mieszkal w Tarnopolu, pracowal na tamtejszym uniwersytecie. W roku akademickim 1996/97 byl lektorem jezyka ukrainskiego na Uniwersytecie Jagiellonskim w Krakowie. W 2000 roku wyjechal do Stanow Zjednoczonych


 
© Всi права застережено. Використовувати тексти та зображення дозволяється тiльки iз посиланням на сайт: http://vasylmakhno.us
 

Design by: Serge P.Philonenko, 2006
http://philonenko.dp.ua